Naprawa zepsutej pralki

Nie ma chyba nikogo, kto posiada pralkę, a nigdy nie przeżył horroru związanego z pralką zepsutą. Pralki, jako rzeczy złośliwe, psują się zwykle wtedy, gdy są najbardziej potrzebne – tak na „już, teraz, zaraz”. Nasza zepsuła się na trzy dni przed imprezą, gdy trzeba było wyprać reko ciuchy, a zrobienie tego w misce przekraczało moje możliwości.

Szybka naprawa pralki

serwis pralek gdańsk„Reko ciuchów się nie pierze jak nie trzeba” – mawia mój mąż, co oznacza, że przegląd i pranie ciuchów następuje nie tuż po imprezie, a raczej tuż przed. Tym razem jednak pranie rzutem na taśmę się nie udało, bo pralka, załadowana ubraniami, zabuczała groźnie, zatrzęsła się, chlusnęła wodą na podłogę i wydawało się, że dokonała żywota, bo przestała się ruszać i żadne rozpaczliwe wciskanie losowych przycisków jej nie ożywiło. Nie mieliśmy wyjścia, trzeba było zadzwonić po serwis pralek Gdańsk to na szczęście na tyle duże miasto, że szybko udało mi się znaleźć serwisanta, który mógł zajrzeć do nas jeszcze tego samego dnia. Akurat był w okolicy, naprawiając pralkę na sąsiednim osiedlu, więc nie trzeba było dużo czekać. Przez czarną rozpacz, jaka mnie ogarnęła, zapomniałam wyjąć z pralki na wpół namoczone rzeczy. Serwisant jednak, zaprawiony w bojach, tylko zamrugał, gdy w jego obecności wyciągałam z pralki długą, średniowieczną kieckę, spodnie zrobione z materiału, którego wystarczyłoby na mały namiot, długą haftowaną koszulę i jeden pas tkany z lnu. Na szczęście usterka pralki tylko wyglądała groźnie.

Serwis pralki zajął niecałe półtorej godziny, w czasie której serwisant biedził się nad naprawą, a ja kontynuowałam przegląd reko ubrań, żeby przygotować następną partię prania – tym razem złożoną z kapturów, fartucha i kaftana. Kolejne pranie na szczęście obyło się bez dodatkowych atrakcji i nie musiałam ponownie wzywać serwisu.